
Takiego odkrycia naukowego to już naprawdę dawno nie było. Dotychczas myśleliśmy, że cały tlen na ziemi został wyprodukowany przez algi i rośliny za pomocą fotosyntezy. Ale to odkrycie może wywrócić wszystko do góry nogami. Na Oceanie Spokojnym, 4 kilometry pod wodą, między Hawajami a Meksykiem naukowcy próbowali zmierzyć tempo zużycia tlenu w pobranych próbkach, żeby oszacować ile na tej głębokości żyje mikroorganizmów, którym ten tlen jest potrzebnu do oddychania. Ale w każdej pobranej próbce, trzymanej w zamkniętym pojemniku poziom tlenu z czasem rósł, zamiast spadać, co było absurdalne, bo na tej głębokości nie ma już żadnego światła słonecznego, więc nie ma tam fotosyntezy. Było to tak szokujące, że naukowcy początkowo myśleli, że ich czujniki są zepsute. Po głębszej analizie okazało się, że tlen produkują...elektryczne kamienie. Nie, serio, to nawet nie jest clickbait. W tej okolicy na dnie oceanu jest mnóstwo takich kulek, składających się z różnych związków metali - manganu, niklu, kobaltu itp - zresztą właśnie trwa wyścig, kto pierwszy dobierze się do tych złóż, bo są bardzo cenne, ze względu na nasze zapotrzbowanie na metale ziem rzadkich do produkcji elektroniki. Okazało się, że te kulki produkują elektryczność, i wytwarzają napięcie takie jak bateria AA. To wystarcza do tego, żeby rozbić cząsteczki wody na tlen i wodór w procesie zwanym elektrolizą. Więc te kamienie leżą sobie tam od setek milionów lat, produkując tlen. Na razie nie mamy pojęcia jaki to będzie miało wpływ na nasze rozumienie początków życia na ziemi, ale to pierwszy raz, kiedy udało się odkryć naturalny proces, w którym powstaje tlen, a w którym nie biorą udziału żywe organizmy.
0.0% ERengagement of this clip — above the author's average (0.00%)
top 17%outperforms 83% of the author's clips
227%of the author's average views